Cześć 🙂 I znowu piątek 🙂 Czasami marzy mi się, żeby dało się "zapętlić" ten czas - od 17:00 w piątek do niedzielnego wieczoru 😃 Może w końcu udałoby mi się wyspać i ukończyć te wszystkie "rozgrzebane" projekty, skazane na wieczne oczekiwanie. Ale cóż, nie mamy jeszcze możliwości dożywotniego "utknięcia" w weekendzie i trzeba sobie radzić 🙂 Jakoś 😃 A dzisiaj kolejna pisanka w stylu "urokliwej zamierzchłości" 😃 A w roli głównej żółciutki drób, paski i postarzane kokardy 🙂 Z żalem, ale takim umiarkowanym muszę wyznać, że ja nie umiem robić takich prac, co to je inni umieją - bez postarzeń, bez spękań, na wskroś nowoczesnych i uniwersalnych. Zalęgła mi się w głowie ta starzyzna rodem z zapomnianej graciarni i nie chce się odczepić 🙂 Może kiedyś, pewnego dnia "popełnię" coś, co nie trąci strychem, albo zakurzonym buduarem, albo zapomnianym pokojem na poddaszu w opuszczonej kamienicy 🙂 Zawsze zostaje nadzieja 🙂
A teraz zapraszam do oglądania 🙂 I życzę Wam radosnego piąteczku, wybornej soboty i niedzieli, która zdaje się nie mieć końca 😃
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz