Witajcie 🙂 Dzisiaj chcę Wam zaprezentować pracę, a właściwie prace, a właściwie komplet skrzyneczek w morsko- korsarskich klimatach 🙂 Czyli takie wydobyte z dna morza i skrywające skarby 🙂 Powstawały bardzo długo, w bólach, mękach i zwątpieniu 🙂 Przez jakiś czas jeszcze moja lewa powieka będzie drgać na dźwięk słów "muszla", "morze" i "syrena" 🤣 Praca nad tymi skrzynkami przypomniała mi, że życie rękodzielnika to nie jest radosne, beztroskie wymachiwanie pędzlem w rytm "Coco Jambo" i przyklejanie kolorowych papierków do kolorowych skrzynek.. To też poranione dłonie i połamane paznokcie, których nie można domyć absolutnie niczym, palce poparzone klejem na gorąco, zaschnięte, nieodżałowane pędzle, kawa z dodatkiem lakieru i farby w kolorze turkusowym. To także przypadkowo wypita woda, w której nadal tkwi pędzel, brokat, brokat wszędzie, bez względu na to jak bardzo uważałyśmy sypie się z nas przy każdym ruchu (dobrze, że to tylko brokat 🤣 ), to włosy sklejone lakierem oraz ręce i koszulka poplamiona krwiście czerwona farbą na chwilę przed tym jak masz otworzyć drzwi kurierowi (mina Pana bezcenna) 🙂 To też długie godziny wytężonego myślenia, planowania, kombinowania, przerabiania, głębokiej frustracji, wyrzucania wszystkiego do kosza i wyciągania tego ze łzami w oczach i bólem w krzyżu 🤣🤣 Po prostu długi, bolesny proces twórczy 😃 Mam nadzieję, że było warto 😁
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz