Cześć 🙂 Znowu zniknęłam na chwilę (taką dłuższą 😃 ), ale jak zawsze miałam powody i jak zawsze to nie oznacza, że nic nie robię. W pracowni już rozpoczął się "pisankowy" maraton, ale dzisiaj mam Wam do zaprezentowania prace jeszcze z tamtego roku i jeszcze w świąteczno-zimowym klimacie. Biorąc pod uwagę fakt, że "rozebranie" choinki Freya wymusiła na nas zaledwie kilka dni temu - sama pozrzucała większość bombek, a ostatecznie powaliła też na podłogę choinkę - to prezentacja "bombek" w lutym nie jest niczym nadzwyczajnym. Swoją drogą, całe szczęście, że ona jedna ma odrobinę przyzwoitości i zadbała o zachowanie sezonowości wystroju, bo jeszcze chwila i na tej nieszczęsnej choince mogłabym zacząć wieszać pisanki 🙂
Ale do rzeczy. Przed Wami komplet sześciu medalionów z jeżykami, widoczkami, szyszkami, efektem desek i z tym zielonym "tym" z małymi czerwonymi kulkami, czego nazwy nigdy nie pamiętam, ale jest tego wiele rodzajów i przeważnie kłuje 🙂 Dlatego mam w domu sztuczną choinkę 🙂 Powiecie: to już było, bo były szyszki, bo były deski, ale ja uwielbiam deski i szyszki tez, bo one nie kłują 🙂 I ładnie wyglądają 🙂 Także mamy komplet zimowy "pełną gębą". Zimo trwaj 🙂 Tylko niech już nie pada śnieg, bo mamy dość odśnieżania 🙂
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz