Cześć 🙂 A dzisiaj komplecik bombeczek, którym nie udało się zawisnąć na choince - no nic, co się odwlecze, nie uciecze 🙂 A jeśli chodzi o rzeczone bombki-medaliony to była istna droga przez mękę; bo konturówki, bo cieniowanie, bo mam pomysł tylko na pół - czyli jazda bez trzymanki, zwłaszcza jak ktoś tę konturówkę trzyma w ręku po raz drugi ( wyciągania z kartonu nie liczę) 🙂 A ten Gargulec kosmaty na ostatnim zdjęciu, który obdarza nas swoim najmilszym spojrzeniem (tak, tak, nie chcielibyście zobaczyć tego nagle wyrwani ze snu w środku nocy) za punkt swego kociego honoru wziął sobie zrujnowanie tej sesji zdjęciowej. Gryzienie bombek, gryzienie aparatu, gryzienie mnie, moszczenie sobie gniazda akurat tam, gdzie leżą bombki, gryzienie mnie, znowu mnie, bombki, mnie. Wszelkie próby oponowania kończyły się gryzieniem i kopaniem 🙂 Nie ma sensu walczyć 😃 Trzeba to zaakceptować. Po prostu 🙂
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz